ciastka | Kuchnia | Przepisy | Wegetariańskie

Orechowki. Ciastka orzechowe.

Wczoraj kicałam po domu w króliczych uszach. Miałam różowy nos i wąsy słusznej długości, a do towarzystwa słodką dwulatkę i pęczek młodej marchwi prosto z Lidla. Dzisiaj od rana… ach nie będę się rozpisywać, czy kogoś (spytam kokieteryjnie) to może ciekawić? Życie autorki książek dla dzieci bywa naprawdę barwne. Dla uspokojenia emocji proponuję orechowki. Niech Was nie zmyli skromna powierzchowność tych ujmujących ciasteczek. Z wierzchu spokojna elegancja w stonowanych brązach, w środku pociągający miąższ i ta migdałowa brosza spinająca całość.
Orechowki, seksowne ciasteczka wprost z bułgarskiej kuchni. Znam je od 20 lat, nauczyłam się piec nie tak dawno, bo jakieś 4 lata temu. Uważajcie moi mili, bo to zdradliwe bestyjki.

Orechowki. Ciastka orzechowe
Składniki:
3 białka
250 g cukru
250 g obranych orzechów włoskich
szklanka migdałów
Orzechy upraż na suchej patelni. Gdy zaczną intensywnie pachnieć, zdejmij je z ognia i zmiel. Migdały zalej wrzątkiem, obierz ze skórki. Ubite na sztywną pianę białka wymieszaj z cukrem i orzechami włoskimi. Masę podgrzej w garnku na mocnym ogniu mieszając intensywnie. Zmniejsz ogień i po 5 – 6 minutach
zdejmij garnek z ognia. Gdy masa ostygnie, mokrymi rękoma uformuj niewielkie kuleczki. Każdą kulkę udekoruj migdałem. Ułóż orechowki na blaszce wyłożonej nieprzywierającym papierem do pieczenia i wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na 25-30 minut (aż pięknie się przyrumienią).
Przepis pochodzi z książki „Bułgaria na talerzu”.

Zdjęcia: Lubo Lipov

avatar Beata Lipov

Dziennikarka, zawodowo piszę i fotografuję. Na zamówienie urządzam wnętrza, przeprowadzam metamorfozy, robię coś z niczego, inspiruję i motywuję kobiety, prowadzę warsztaty kulinarne, craftowe i fotograficzne. Założyłam i niezmiennie z przyjemnością piszę blog Lawendowy Dom.

Zapraszam

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Mniam, mniam! Nie wiem dlaczego zdradliwe, ale wyglądają bosko!
Pyszności:))
Fajnie jest chyba pisać ksiażki dla dzieci:))Cudownie!
Pozdrawiam!

A to wpadłam jak śliwka w kompot w ten blog ;)))

z moich planów dietetyczno-odchudzających nici…

pozdrawiam smacznie, tfu… serdecznie ;)

Oj mam nadzieję, że nasze plany uda się zrealizować, bo już nie mogę doczekać się sesji :) :) :) A ciasteczka…mmmm uwielbiam je :) :)

Radośnie, wiosennie ciasteczkowo…, barwne życie… Pieknie masz i ciastka aż się proszą aby je upiec.
Pozdrawiam ciepło:)