Mikroblog

Jak ułatwić sobie życie w kuchni – test robota planetarnego Kenwood Titanium Chef Baker XL

Nie spodziewałam się, że test robota planetarnego Kenwood Titanium Chef Baker XL dostarczy mi tylu emocji. Jak wiecie, nie jestem kulinarną debiutantką i w tematach związanych z gotowaniem poruszam się dość swobodnie dwadzieścia kilka lat.  Tym razem było inaczej. Początkowo sprzęt testowaliśmy pod okiem Michela Moran, którego nie muszę chyba nikomu przedstawiać.

Michela Moran nie trzeba nikomu przedstawiać

Warsztaty pod okiem mistrza

Jeden sprzęt i tyle możliwości, tak w dużym skrócie mogę opisać to, co się działo podczas wspólnego gotowania z Michelem. Z ręką na sercu trudno mnie zaskoczyć w kuchni nowym smakiem, czy nieznaną mi wcześniej techniką przygotowania potrawy. Siedzę w tym biznesie już tyle lat, gotowałam z większością wielkich nazwisk, więc jestem trudnym uczestnikiem kulinarnych spotkań. Prywatnie gotuję prosto, nie lubię udziwnień, stawiam na dobre produkty i świetny efekt, przy minimum wysiłku.

Właśnie dlatego warsztaty, o których tu piszę tak mnie ujęły. To był kawał dobrej roboty, w efekcie której mogliśmy zjeść solidne, pyszne dania, bez zbędnego kombinowania. Na pierwszy ogień wzięliśmy rybę, konkretnie łososia. I po raz kolejny moje nieco zblazowane podejście do tematu zagrało mi na nosie.

No bo cóż takiego może mnie zaskoczyć w łososiu? Osobiście uważam dania z łososia serwowane w większości restauracji za szczyt kulinarnej nudy. Ale nie tym razem. Michel pokazał nam świetny patent na danie rybne. Powiem więcej, dawno nie jadłam tak dobrze przygotowanej ryby. A całość operacji zajęła nam jakieś… 15 minut! Doszło do tego, że nie tylko zjadłam mojego łososia na warsztatach do ostatniego kawałeczka, ale dwa dni potem przygotowałam go mojej rodzinie na obiad. A to mi się zwykle nie przytrafia, żebym tak bardzo chciała nakarmić bliskich czymś, co właśnie nauczyłam się gotować.

Chcę Was uspokoić, dokładny przepis na potrawę, nad którą tak się to rozpływam, znajdziecie w tym wpisie. Super propozycja chociażby na nadchodzący okołoświąteczny czas, ale nie tylko :)

Do ryby Michel zaproponował pesto, które zachwyciło mnie kremową konsystencją, cudownie zielonym kolorem i wyrazistym smakiem, od którego moje kubki smakowe oszalały. Zresztą trudno się dziwić. Różowe mięso ryby z kroplą zielonej skoncentrowanej energii to jest mistrzostwo świata.

Posiłek zamykał bardzo prosty deser. Były to korzenne śliwki z sosem anglaise i kruszonką. Delikatne, bardzo wyraziste, przepyszne słodkie danie, które można przygotować o tej porze roku z mrożonych śliwek. Absolutna poezja.

Titanium Chef Baker XL pod lupą

Zestaw, który otrzymałam do testów to model oznaczony symbolami KVL85.594SI Cytuję  skrupulatnie te symbole, żebyście wiedzieli, co znajdziecie w pudełku. Bo poza robotem planetarnym Titanium Chef Baker XL z mocnym silnikiem, wbudowaną wagą z wyświetlaczem w zestawie znajdują się:

  • dwie misy ze stali nierdzewnej
  • trzy mieszadła ze stali nierdzewnej – mieszadło K dedykowane do ciast, ciasteczek, farszów, czy puree –my wykorzystaliśmy go do kruszenia ciastek na kruszonkę, trzepaczka do ubijania śmietany, bezy, sufletów sosów lub majonezów oraz hak do wyrabiania ciasta drożdżowego, makaronu, ciasta na chleby lub pizzę
  • mieszadło elastyczne do przygotowywania kremów na bazie masła i cukru
  • szklany blender o pojemności 1,6 L odporny na wysokie i niskie temperatury – to w nim robiliśmy pesto
  • wszechstronny malakser z 6 tarczami do siekania, szatkowania i krojenia – błyskawicznie pokroił warzywa na marynatę do ryby
  • maszynka do mielenia idealna do przygotowywania pasztetów, farszów lub musów

Moim zdaniem ten konkretny zestaw zapewnia wszystkie potrzebne urządzenia. Sprzęt jest bardzo prosty, wręcz intuicyjny w obsłudze.

Teraz czas na szczere zwierzenie. Nie cierpię czytać instrukcji i nieco się obawiałam, że tak właśnie mi minie czas testowania tego zestawu. Wyjmując z pudła kolejne elementy byłam przekonana, że przez tydzień będę tylko rozkminiać instrukcje, a produkty kupione na obiad będą smętnie czekały w lodówce, aż moja biedna głowa to wszystko ogarnie. No ale tu spotkała mnie super miła niespodzianka. Sposób montażu przystawek, precyzyjne działanie pokrętła, wszystko to jest bardzo proste i nawet taka gapa jak ja, poradziła sobie z tym bez żadnego problemu.

Titanium Chef Baker XL – czy warto?

Jeśli szukacie sprzętu uniwersalnego, takiego, który za jednym zamachem spełnia właściwie wszystkie potrzebne w kuchni funkcje, to moim zdaniem warto rozważyć tę opcję. Tak jak pisałam wyżej, trudno mnie czymś w kuchni zaskoczyć. A Titanium Chef Baker XL zaskoczył mnie swoją precyzją, jakością wykonania, a przede wszystkim tym, jak bardzo jest uniwersalny.

Wpis powstał we współpracy z marką Kenwood

avatar Beata Lipov

Dziennikarka, zawodowo piszę i fotografuję. Na zamówienie urządzam wnętrza, przeprowadzam metamorfozy, robię coś z niczego, inspiruję i motywuję kobiety, prowadzę warsztaty kulinarne, craftowe i fotograficzne. Założyłam i niezmiennie z przyjemnością piszę blog Lawendowy Dom.

Zapraszam

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *