Miejsca | Podróże

Smaki i aromaty. Trop pierwszy…

No dobrze, zaczynamy. Tym razem decyzja o podróży zapadła jesienią zeszłego roku. Szczęśliwy zbieg kilku okoliczności sprawił, że pewnego mroźnego, lutowego poranka domknęliśmy, nie bez trudu, ostatnie walizki, zamknęliśmy drzwi naszego domu i wyruszyliśmy. Podróż w jedną stronę zajęła nam ok. 7 godzin. To dużo, czy mało? Zależy jak na to spojrzeć. Dużo, jeśli podróżuje się z trójką dzieciaków, tak jak my. Mało, jeśli leci się samolotem w jakieś odległe miejsce. Jeśli na środek lokomocji wybierze się pociąg, wygląda to jeszcze inaczej. Co powiecie na prom i wzburzone morze? Ile czasu zabiera przemieszczanie się drogą lotniczą do europejskich stolic? Czasem niewiele ponad godzinę, czasami cztery, pięć. Zależy od okoliczności, przesiadek, mgieł i wulkanów. No, ale w siedem godzin można dolecieć znacznie dalej, na inny kontynent. Nawet z trójką dzieciaków. Można też dotrzeć dużo bliżej. Czasami koniec świata znajduje się tuż za rogiem…

Zapraszam Was, drodzy czytelnicy do zabawy, która polega na odgadnięciu miejsca naszych zimowych wakacji. Zasady są proste. Pozostawcie swój wpis pod tym postem i zamieście informację o konkursie „Smaki i aromaty” na swoich blogach. Osoby, które nie posiadają blogów proszę po zostawienie w komentarzu kontaktu do siebie. Dziś pierwszy trop. Kolejne podpowiedzi co tydzień, a rozwiązanie nastąpi we wtorek, 22 marca. Ogłoszę wtedy zwycięzcę. Wyłonię ją drogą losowania wśród osób, które będą najbliższe prawdy. Jak zwycięzca, to i nagroda oczywiście. Tym razem coś wartego zachodu, o czym, wybaczcie, nie mogę powiedzieć teraz, bo to by mogło znacznie ułatwić zadanie. Zaprezentuję ją za tydzień, w drugiej odsłonie naszej zabawy. Powodzenia!

Zdjęcia: Beata Lipov

avatar Beata Lipov

Dziennikarka, zawodowo piszę i fotografuję. Na zamówienie urządzam wnętrza, przeprowadzam metamorfozy, robię coś z niczego, inspiruję i motywuję kobiety, prowadzę warsztaty kulinarne, craftowe i fotograficzne. Założyłam i niezmiennie z przyjemnością piszę blog Lawendowy Dom.

Zapraszam

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zastanawiam się czy dołączone zdjęcia to jakiś rebus?
Hmmm owe zdjęcia kojarzą mi sie nieodłącznie z basenem morza śródziemnego ,,, ale to mogą być wyspy kanaryjskie albo np Izrael.Pozdrawiam cieplutko.

A może Bułgaria? Tylko te godziny jakoś nie bardzo mi się zgadzają. Chociaż mam też podejrzenie po ostatniej zabawie, że znowu byliście w Polsce, tylko gdzieś na południu.

ja w konkursie chyba udziału nie wezmę, bo nie mam siły myśleć od rana do wieczora :(

Beato, czekam z niecierpliwością na nowy numer Lawendowego domu. Kiedy będzie?

A mnie ta cytrynka kojarzy się z cudownym miejscem na południu Włoch z widokiem na Wezuwiusz, Sorrento! Pozdrawiam, Agnieszka Wierzbowska:)

cytryna i drobne kwiatki w kolorach…Prowansji…
ale ile sie jedzie-leci do prowansji?
pozdrawiam
Joanna

Misbasiu, chyba "PRZYNAJMNIEJ na razie"

"bynajmniej" oznacza ‘wcale, zupełnie, ani trochę, zgoła (zwykle w połączeniu z następującą partykułą nie)
PRZYKŁAD:
Głos miał donośny, ale bynajmniej nie przykry.
Z miłością bynajmniej się nie taił.

przynajmniej ‘partykuła wyznaczająca minimalny, możliwy do zaakceptowania przez mówiącego zakres czegoś, np. Wypij przynajmniej mleko., lub komunikująca, że ilość lub miara czegoś jest nie mniejsza od wymienionej i że może być większa, np. Wyjechała przynajmniej na rok.‘

Twoja imienniczka – Basia

Hmmm…nielatwa zagadka, bo to moze byc prawie wszedzie, gdzie rosna cytryny ;) Poczawszy od Kroacjii a skonczywszy na Hiszpanii, nie licze juz ziem na kontynencie afrykanskim – takich jak Egipt, Tunezja itd…Powiem krotko-nie mam pojecia :) pozdrawiam

Po dłuższej analizie obstawiam na Menton we Francji.
1.Menton znane jest z uprawy cytryn
2. W lutym odbywa się tam święto – festiwal cytryn
3. Pościel kojarzy mi się z tkaninami, którymi się tam nie dawno obkupiłaś do tego jest w kolorze cytrynowym
3. Menton jest blisko Włoskiej granicy więc łatwo o kosmetyki toskańskie i inne produkty
4. W dzień można tam spotkać mnóstwo Włochów i nie trzeba się przedzierać przez Włoską granicę aby kupić te produkty
5 Francja kojarzy mi się z Francuskim winem – upojnym winem
6. Francuzi strzegą tajemnic swej kuchni i tym winem można ich upić
7. Obraz też mi się z Francją kojarzy ale tego już nie jestem pewna. Obraz kojarzy mi się również z Mickiewiczem i Słowackim epoką romantyzmu we Francji.
Takie sa moje skojarzenia, które mogą okazać się błędne ale co mi tam – zgłaszam się. Pozdrawiam!

a moim zdaniem to Włochy , Dolomity. Cytryny bo ciepło, kwiatki bo tak wyglądaja góry wiosną ,Gorgonzola i fiochchi typowo włoski,pasteis de nata – coz bombardino w górach:)