Opary uzyskacie miażdżąc w moździerzu 3 ząbki czosnku, łodygę posiekanej trawy cytrynowej (usuńcie najpierw zewnętrzne twarde łuski), łyżeczkę startego świeżego imbiru, łyżkę ziaren kolendry, 3-4 ziarna kardamonu, łyżeczkę soli, łyżeczkę kurkumy, kilka ziaren seczuańskiego pieprzu, kawałek ostrej papryczki (tutaj wszystko zależy od wytrzymałości Waszych kubków smakowych) i łyżeczkę kminu rzymskiego. Zmiażdżoną masę przełóżcie na patelnię, gdzie czeka już rozgrzany olej. Opary orientu wypełniają oto Waszą kuchnię. Na palniku obok dochodzi właśnie niewinna w wyglądzie i charakterze cieciorka. Ćwierć kilograma starczy na obfity obiad na dwie, trzy osoby. Do pachnącej intensywnie mieszanki na patelni wlejcie puszkę pomidorów w zalewie. Po jakiś 4 minutach podsmażania i mieszania, dodać trzeba puszkę kokosowego mleka. Powstał oto aksamitny sos, który łączymy z ugotowaną i odsączoną cieciorką. Przydałaby się garść świeżej kolendry (ja nie miałam) i gotowe.
Zdjęcia: Lubo Lipov

avatar Beata Lipov

Dziennikarka, zawodowo piszę i fotografuję. Na zamówienie urządzam wnętrza, przeprowadzam metamorfozy, robię coś z niczego, inspiruję i motywuję kobiety, prowadzę warsztaty kulinarne, craftowe i fotograficzne. Założyłam i niezmiennie z przyjemnością piszę blog Lawendowy Dom.

Zapraszam

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Z moim ulubionym pieprzem, przyprawami, ciecierzycą… mogę wdychać takie opary do końca świata. Świetny przepis! Dlaczego ja nigdy wcześniej do Ciebie nie zajrzałam??

Pozdrawiam ciepło,

Polka

"Opary orientu wypełniają Waszą kuchnię. Na palniku obok dochodzi właśnie niewinna w wyglądzie i charakterze cieciorka"- co za poezja!

Bardzo przyjemnie, ładnie i czysto tu u Ciebie, z pewnością będę gościem:) Musieliśmy z Polą błądzić po sąsiednich kuchniach, dobrze że trafiliśmy w końcu do drzwi.

Miło mi, że aromatyczny na liście, miłe to iście:)